Jak nie zwariować. Śpij.

Kiedy urodziła się chęć opisania Wam patentów jak nie zwariować, mając dziecko powiedzmy trochę bardziej wymagające, zrobiłam sobie listę ( ten typ tak ma, że bez listy ani rusz).

I w sumie lista nadal się rozwija. Ale jedną z najważniejszych i najtrudniejszych do ogarnięcia spraw, zarówno w moim jak i Maćka odczuciu jest sen. Dlatego dziś o naszych patentach związanych ze snem.

Pewnie teraz pukasz się w głowę jak sen? Zwłaszcza mając małe dziecko albo będąc na początku wyjątkowej drogi rodzica niepełnosprawnego dziecka.
Ale nie da się ukryć, że jest to jeden z najważniejszych aspektów tego jak nie zwariować. Ba każdy człowiek powinien o tym codziennie pamiętać. Każdy dla własnego zdrowia powinien dbać o regularny rytm dobowy i zdrowy sen.
Naszym organizmem rządzą hormony. A nasze hormony są naturalnie zsynchronizowane ze słońcem. Dlatego wszelkie zaburzenia rytmu dobowego wpływają na stan układu hormonalnego a dalej odbijają się na śnie, masie ciała, czy odporności.  W dzień, kiedy jest jasno powinniśmy “pracować” a w nocy kiedy panuje mrok spać. Ba dobrze by było jakbyśmy jeszcze regulowali to razem z porami roku.

Jeżeli tak jam my jesteś rodzicem wyjątkowego dziecka pewnie zmagasz się z permanentnym zmęczeniem. Być może zmagasz się z wycieńczonymi nadnerczami a może jeszcze do tego nawarstwiają się jakieś dolegliwości.  A może Twoje dziecko, podobnie jak Lilka, ma problemy z rytmem dobowym, które są wpisane w chorobę. A może leki które dziecko przyjmuję potęgują sprawę? Jeżeli tak jak my masz dziecko które potrafi nie spać po 48h to pamiętaj wysypiaj się!

Ale jeżeli jesteś po prostu rodzicem, przepracowanym menadżerem, wykończonym studentem czy przemęczoną wieloetatową panią domu jaknajbardziej Ciebie to też dotyczy 😉
Najlepiej byłoby gdybyś spał kiedy jest ciemno a wstawał kiedy świta. Ale nie oszukujmy się niestety nie zawsze jest taka możliwość. Dlatego śpij kiedy się da. Weź do serca dobre rady w stylu śpij jak śpi dziecko. Choć ja też często (ba nadal czasem to robię niestety) jak tylko Lilka zasypiała zabierałam się za prace domowe, nadrabiałam wszelkie zaległości. I to mój błąd wielokrotnie. Bo bałagan nie zając a na obiad naprawdę da się coś wykombinować w 20 minut. A wieczorem kiedy moje dziecko mnie najbardziej potrzebuje padam na pyszczek i szukam super glue żeby powieki były w odpowiednim miejscu. A wtedy zdarza się ze nie daje rady i wybucham. Łatwo się irytuje, potrafi mnie wkurzyć najmniejsza pierdoła. Hormony buzują a zmęczenie pokazuje prawdziwe oblicze.
Dlatego najważniejsze żeby nie zwariować to wysypiać się. Ale zapytasz no dobra ale jak. Musze pilnować dziecka. Ono nie śpi/budzi się/ ma napady/ musze karmić / przewinąć/ zmienić pozycje. Mam na jutro ważny projekt/ egzamin/ to czy tamto.

Bądź sprytny ( wybież to co najbardziej Tobie pasuje i wprowadź w życie):

  1. Dziel obowiązki. Nie bądź “Zosia samosią”. Poproś o pomoc. Wiem, że czasem nie jest łatwo ( cały czas uczę się jak nie być tą Zosią;-p).
  2. Naucz innych jak zajmować się dzieckiem. Jak zrobić  w domu to czy tamto. I patrz wyżej. 
  3. Śpij blisko dziecka albo z nim. Nam odpowiada najbardziej spanie z Lilką. Tak nam wygodniej. Często bywa tak, że zasypia w swoim łóżku a potem w środku nocy i tak kończymy w jednym.  Ciężko śpi się w jej łóżeczku ale o wiele gorzej śpi się na podłodze albo biega do niej co 5 minut bo piszczy to czy tamto urządzenie. Dlatego często to ona ląduje w naszym dużym łóżku. Kiedy śpi przy mnie jestem spokojniejsza. Ba i ona jest spokojniejsza i lepiej śpi gdy jesteśmy przy niej. Zresztą o wspólnym spaniu możecie poczytać w wielu miejscach. Jest wielu zwolenników jak i przeciwników. I szanujmy to. Niech każdy robi jak uważa i jest mu z tym dobrze.
  4. Śpij w dzień. Choć optymalnie jest wstawać z kurami i z nimi kłaść się spać nie oszukujmy się czasem się nie da. My cały czas staramy się do tego dążyć i choć, życie na wsi temu sprzyja, to niestety nie zawsze to nam wychodzi. Dlatego nadrabiamy drzemkami w dzień jeżeli jest to możliwe. Czasami lepiej wyspać się w dzień niż nie spać wcale. Nasz kortyzol lubi kiedy się wyśpimy. Ma mniej roboty. A Ty po takiej drzemce będziesz efektywniejszy, spokojniejszy, szczęśliwszy.
  5. Odsypiaj w weekendy. Ja mam święte niedzielne popołudnia. Najczęściej wtedy najzwyczajniej padam na pyszczek. Są tygodnie kiedy ta niedziela jest dla mnie jak  plaster na odleżyny który ukoi. Bo nie ma możliwości wszystkiego co powyżej. Ale są tygodnie, że nie mam takiej potrzeby.
  6. Próbuj uregulować dzień i noc.  To chyba najtrudniejsze ale i najważniejsze w naszym życiu. O ile łatwiej przyjdzie to zdrowemu człowiekowi. Rodzicom zdrowych niemowlaków tak rodzicom wyjątkowych dzieciaczków przychodzi to o wiele trudniej. Ale wszelkie próby nie powinny zaszkodzić a wręcz wyjść na dobre. No ale jak to robić? Tak jak wam serce i organizm podpowiada. Tak jak wam choroba pozwala. Po swojemu. U nas sprawdza się spokojny tryb życia, spacery, patrzenie w słońce ( zwłaszcza piękne czerwone) bez okularów p/ słonecznych, szeroko pojęta higiena snu ( wietrzenie, odpowiednia temperatura, nawilżenie powietrza, ograniczenie sztucznego światła itp.), dieta, endorfiny w odpowiednich dawkach ;-p, rytm dnia.

 

Wiadomo, nie da się zawsze tak w 100%.  Jak się żyje na bombie to w ciągu sekund wszytko może zostać wywrócone do góry nogami.  Ale wiadomo człowiek dąży do tego, żeby było mu dobrze.

 

U nas sprawdza się takie podejście. Przechodziliśmy różne etapy, wymyślaliśmy, szukaliśmy na rożnych frontach. Czasami udaje się tak czasami nie.  A jak nie to nie jest to koniec świata. Czasami padamy na twarz i nie ma że się da. Czasami oboje jesteśmy potrzebni Lilce i nie da się odespać, wyręczyć. Czasami mamy tak, że wszyscy się razem zsynchronizujemy i działamy jak jeden dobrze naoliwiony mechanizm. Czasem jedno zgrzyta. Ale jakoś razem próbujemy dążyć do złotego środka. Żeby było nam dobrze.

 

Także ten tego ja idę spać a Wy napiszcie jakie u Was patenty się sprawdzają. Może i u nas się sprawdzą.

I podkreślę jeszcze raz, żeby nie było wątpliwości, u nas sprawdza się to. Ale to u nas. Każdy jest inny. Ma inne potrzeby i trudności do opanowania.

Dobranoc :-*

A już na sam koniec parę pięknych zachodów słońca z naszych popołudniowych spacerów po okolicy. Może Was zachęcą abyście wyszli i pooglądali ten koło Was.

 

 

Lepiej…

Kiedy myśleliśmy, że jest dobrze. 
Że wychodzimy na prostą. 
Że teraz to juz tylko z górki będzie.
Że tak naprawdę to wszytko to był zły sen i będzie juz tylko zawsze dobrze!
Kiedy nieśmiało zaczęliśmy snuć plany.
Kiedy myśleliśmy, że zaczniemy małymi krokami realizować nasze marzenia.
Tak nieśmiało. 
Tylko pomyśleliśmy, że może niedługo…

Niedługo to się w łóżku miejsce skończy :-p 
I wróciliśmy do początku.
Zerwaliśmy ze snem.
Zaczynamy wiele spraw od nowa.
Lilka zaczyna.
Wracamy do podstaw.
Boimy się zasypiać i otwierać rano oczy.
Zamiast robić nocne podchody, szykować święta…
No ale nic nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Mamy juz doświadczenie.
Wiemy jakich błędów nie popełniać.
I idzie nam to juz lepiej, inaczej.
Oby nas jak najmniej zaskakiwało.
Mamy sprzęty.
Mamy WAS!!!
I jesteśmy!
A to najważniejsze!

Lepiej… kiedyś będzie.
Następny Wpis będzie bardziej optymistyczny. Obiecuję 🙂 
Trzymajcie się ciepło w ten jesienny czas!

Być…

Mama mówi, że coś was zaniedbuje na blogu.

No ale co ja poradzę. 
Doby mi nie starcza. 
Pomimo, że potrafię nie spać po 48h to nie ma czasu.  
Bo ja zajęta kobieta jestem. 
Jak nie leże pod tymi wszystkimi cudami techniki, które dają mi życie, jak nie jeżdżę po tych wszystkich dochtorach, jak nie ćwicze, masuje się i “uczę” to poprostu jestem dzieckiem. 
Zwłaszcza kiedy czuję się doskonale i jestem w pełni sił! Oglądam bajeczki, bawię się ciastoliną ( mama już ma czasami serdecznie dość, a ja jak się ufiksuję to non stop ;-p), lalkami, klockami, autkami, misiami, ciągnę za ogon koty, wypaćkam jednym zamachem mamie cały krem… tak poprostu, po dzieciowemu. 

Mały miks moich dobrych chwil. fot. LiliannaWaleczna

 Tylko nie wiem czemu mama czasem płacze i się uśmiecha, albo siedzą z tatą i się na mnie gapią jak tak leże jak na plaży, wywijam nogami i  oglądam baje. Mówią, że to ze szczęścia. Że cieszą się chwilą. Życiem. Moim życiem.
Mówią, że są wdzięczni… za życie. Za każdy dzień. Fakt staramy się cała rodzinką celebrować to życie, nie brać nic za pewnik. Zwłaszcza życia. Wiemy, że może nam być zabrane w każdej chwili. Cieszymy się z siebie jak tylko możemy… Dlatego jutro jak otworzycie oczy i  zanim wstaniecie, pomyślcie proszę jaki wspaniałym darem jest być zdrowym, żyć, cieszyć się, myśleć, kochać, być!  

Zdrówka kochani!

No i wybaczcie, że rzadko piszę… wpadajcie na facebooka i instagrama mama częściej śle wieści w świat co u mnie. ;-p hihih Choć i tak nie tak często jakby chciała…. nie da się ukryć ręce ma dwie a zadań milion.

Ściskam
Wasza Lilijka

Optyk

Jesteśmy tu i teraz.
Lila, Mama, Tata i Kot. 
Taka mała zwykła podstawowa
jednostka społeczeństwa.
Rano cieszymy się, bo świeci słońce, lub dopiero zaświeci,
bo czasami rano to środek nocy.
Kiedy ktoś puka do drzwi cieszymy się, bo mamy gości, nawet
jak to szkolne obowiązki czy wizyty lekarsko-pielegniarsko-rehabilitacyjne.
Kiedy krzyczę, wrzeszczę i biję cieszymy się, bo reaguję.
Kiedy mówię, choć nie wyraźnie cieszymy się, bo mogę.
Kiedy charczę, krztuszę się i duszę i trzeba mnie odessać cieszymy
się, bo oddycham.
Kiedy pęka kolejny balonik, czy cieknie z rurki w brzuchu
cieszymy się, bo są możliwości.
Kiedy słyszymy kap kap kap cieszymy się, bo jem.
Kiedy przechodzi kolejny napad cieszymy się, bo mimo
wszystko wygrywamy.
Kiedy spokojnie sobie śpię cieszymy się, bo jestem.
Czasami życie jest najlepszym optykiem sprawiającym nam
dobre okulary.
Ciesz się wszystkim 
tu i teraz.
Bo to najważniejsze.
Ale marz… marzenia budują jutro.